banner ad

Biurka polskich pisarzy: Paweł Mossakowski

4 grudnia 2017


Jest producentem lub współproducentem wielu znanych filmów, takich jak „Komornik” Feliksa Falka, „Angelus” Lecha Majewskiego, „Chłopaki nie płaczą” i „Poranek Kojota” Olafa Lubaszenki czy „Drogówka” Wojciecha Smarzowskiego. Pisze scenariusze, recenzje filmowe, słuchowiska radiowe i sztuki telewizyjne. W 2010 roku zadebiutował jako powieściopisarz sensacyjną komedią miłosną „Ciało lotne”. Po pięciu latach wydał kolejną książkę ? „Po drugiej stronie ściany”, a jesienią 2017 roku czytelnicy otrzymali „Szkło / Człowiek honoru” ? dwie powieści w jednym tomie zręcznie nakreślające portrety współczesnych, bardzo różnych od siebie mężczyzn. Premiera tej publikacji jest dobrą okazją, aby pokazać biurko, przy którym pisze Paweł Mossakowski.

Miejsce pracy: W związku z pewnymi zawirowaniami życiowymi używam obecnie biurka zastępczego, które należało do mojego zmarłego ojca. Zostało zrobione na indywidualne zamówienie, a zaprojektował je przyjaciel moich rodziców, znany niegdyś malarz Kazimierz Gąsiorowski. To porządny, mieszczański, solidny mebel, z dużą ilością szuflad i obszernym blatem. To ostatnie jest dla mnie ważne, gdyż podczas pisania lubię mieć wokół siebie dużo miejsca, zaś na tym kolosie mógłbym postawić nawet drukarkę i wcale by nie zawadzała. Ale ogólnie mniejsze znaczenie przywiązuję do samego biurka, a większe do jego usytuowania. Powinno stać naprzeciwko okna, nawet nie ze względu na piękny za nim widok ? akurat teraz mam bardzo nienadzwyczajny ? ale wolną przestrzeń. Nie bardzo wyobrażam sobie pisanie z nosem w ścianie. Czułbym się jakiś spętany, ograniczany, nie potrafiłbym się rozpędzić. Jak widać, potrzebuję wszędzie przestrzeni.

Tryb pracy: Niegdyś (gdy zajmowałem się wyłącznie dramaturgią radiową i telewizyjną) pisałem wieczorem i w nocy, i w ogóle nie wyobrażałem sobie, że można inaczej. Wydawało mi się, że w ciągu dnia jest za duży nacisk rzeczywistości i zbyt wiele bieżących spraw wymagających załatwienia, abym mógł się skupić. Teraz z sowy zmieniłem się w skowronka i ? jeśli tylko nie mam jakichś zawodowych obowiązków w rodzaju pokazu prasowego ? piszę rano. Piszę raczej krótko, 3-4 godziny, bo później już spada mi koncentracja. To też się zmieniło, niestety na niekorzyść.

Proces powstawania powieści przebiega chyba podobnie jak u większości pisarzy, tj. najpierw jest jakiś mgławicowy pomysł albo intrygująca sytuacja, domagająca się rozwinięcia, albo dokonana w wyobraźni symulacja: „co by było, gdyby wydarzyło się to i to?”. Potem jest zapis, raczej luźny i swobodny, gdy pozwalam opowieści rozwijać się według jej wewnętrznej logiki, i często od pierwotnego pomysłu daleko odchodzę. Potem już tę trochę amorficzną formę zaczynam kształtować, zwykle wyrzucając to, co w niej się nie mieści, wystaje „na zewnątrz”. Potem zaczyna się redakcja, szlif stylistyczny, poprawki itd. Zwykle udostępniam do lektury czwartą, piątą wersję tekstu.

Aktualny projekt: W nowej książce ukazały się dwie krótkie powieści, opowiem o jednej z nich („Człowiek honoru”). Sam punkt wyjścia osadzony jest w rzeczywistości, reszta jest sprawą wyobraźni. Wiele lat temu byłem ze swoja ówczesną partnerką na Wyspach Zielonego Przylądka i w naszej grupie wycieczkowej, ogólnie spokojnej i kulturalnej, znalazło się trzech ewidentnych gangsterów. Nie było to przyjemne towarzystwo i zacząłem sobie wyobrażać, co by było, gdybym się z nimi skonfliktował. A co, gdyby wprost przeciwnie? I tak powstała groteskowa opowieść o tym, jak wierzyciel ucieka przed dłużnikiem.

Po „Szkle” i „Człowieku honoru”, które były względnie serio, piszę teraz krótką powieść o czysto rozrywkowym charakterze. Będzie to humoreska miłosna, czyli używając filmowej nomenklatury, „komedia romantyczna”. Chłopak traci dziewczynę, chłopak poznaje dziewczynę (ale inną), chłopak mógłby odzyskać dziewczynę, ale już mu się nie chce itd.

fot. Paweł Mossakowski dla Booklips.pl

Tagi: , , , ,

Kategoria: biurka polskich pisarzy