Biurka polskich pisarzy: Kuba Wojtaszczyk

14 marca 2016

biurko-Kuba-Wojtaszczyk-1
Kulturoznawca, absolwent Gender Studies UAM. Publikował m.in. w „Lampie”, „Czasie Kultury”, „Wakacie”. Debiutował jako self-publisher, ale od początku było o nim głośno. Teraz wydaje pod skrzydłami Muzy, a dokładnie w jej imprincie Akurat. Po bardzo dobrze przyjętym „Portrecie trumiennym” Kuba Wojtaszczyk doskonale sprawdza się już nie jako debiutant, a pełnowymiarowy autor. Kolejna jego powieść „Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć” jest satyrą kipiącą czarnym humorem. W książce pełnej osobliwości i osobowości z prawdziwego zdarzenia nie zabraknie scen makabrycznych, jak również tematów całkiem poważnych i istotnych dla współczesnych Polaków. Prekariusze, zanim sięgniecie po powieść Wojtaszczyka, zerknijcie na jego biurko (i psa!).

Miejsce pracy: „Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć”, czyli moją drugą powieść, pisałem przy zupełnie innym biurku, w mieszkaniu studenckim, czyli można rzec, że inspiracja czaiła się za drzwiami pozostałych pokoi. Teraz sytuacja wygląda inaczej. Przede wszystkim w mieszkaniu panuje cisza, ewentualnie mącona przez psa. Moje biurko to nieduży stół, zastawiony książkami, tymi, które potrzebne mi są do aktualnie pisanej książki, i tymi, które służą do inspiracji. Na stole trzymam też różnego rodzaju druki (wynik researchu) i notatki; te z kolei od jakiegoś czasu prowadzę w zeszycie jednej marki.

Przedłużeniem blatu jest parapet, na którym również znajdują się ważne w danym momencie książki, „pierdółki” do odwrócenia uwagi (krowa, dinozaur [bo, jak byłem dzieckiem, chciałem zostać archeologiem] i małpa z Kinder niespodzianki) oraz szkic Aleksandry Hyz, przedstawiający Plac Grzybowski w mojej ukochanej Warszawie. Na ścianie wiszą dwa wiersze Zuzanny Ginczanki, której twórczość bardzo cenię. Na regale (i w pozostałych kątach mieszkania) znajduje się więcej książek, bo bez książek nie ma życia.

biurko-Kuba-Wojtaszczyk-2

Tryb pracy: Zaczyn do książek powstaje zawsze z pobudek egoistycznych, czyli chcę dowiedzieć się czegoś o danym temacie, pogłębić wiedzę, dajmy na to, o prekariacie (jak w przypadku „Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć”). Dopiero później, po zagłębieniu się w temat i po uznaniu, że w dalszym ciągu mnie on fascynuje, myślę o czytelnikach.

Faktyczną pracę nad powieścią dzielę na reaserch i na pisanie. Najbardziej lubię te szczegółowe przygotowania do pracy, gdzie jeszcze kształtują się bohaterowie i ich cechy charakteru, buduję scenografię, plany. Czytam bardzo dużo literatury, która nie tylko mnie zainspiruje, ale też opowie, czy to o problemie, czy o czasie, który opisuję. Prowadzę zeszyt z pomysłami, cytatami, jakimiś wyimkami, które później wejdą do powieści. Te notatki w pewien sposób służą mi za konspekt, bo raczej takowego nie robię; próbowałem, ale to niestety u mnie nie działa. Wtedy też przesiaduję w bibliotekach, wertując gazety, czasopisma, książki naukowe. Sam etap pisania jest najbardziej czasochłonny, ale wciągający na tyle, że wcześniej muszę nastawiać przypomnienie w telefonie, by wyprowadzić psa. Jestem pracoholikiem; gdy piszę, nie ma mnie dla nikogo. Zresztą nie jestem wtedy miło nastawiony do moich przyjaciół i znajomych. W czasie pisania książka jest najważniejsza.

Aktualny projekt: Nie mogę za wiele o nim powiedzieć, bo jest to moja czwarta książka. Powiem tyle, że dzieje się pod koniec lat 70. w Warszawie, a retrospektywami sięga czasów II wojny światowej na Węgrzech. Jakiś czas temu ukończyłem trzecią powieść „Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica?” rozgrywającą się w trakcie kilku miesięcy 1945 roku, tuż po kapitulacji Niemiec. Opowiada o cyrku podróżującym po Polsce, który stara się dostarczyć rozrywki w tych niepewnych czasach. Oczywiście pełno w „Titanicu” groteski i czarnego humoru. Książka również ukaże się w wydawnictwie Akurat.

biurko-Kuba-Wojtaszczyk-3

Opracowanie: Milena Buszkiewicz
fot. Kamila Kobierzyńska dla Booklips.pl

Tematy: , , , , , , ,

Kategoria: biurka polskich pisarzy