banner ad

Biurka polskich pisarzy: Jacek Ostrowski

1 października 2018


Jacek Ostrowski to twórca specjalizujący się w opowieściach traktujących o zbrodni, winie, karze i bezprawiu. Nie potrafi usiedzieć na jednym miejscu, kocha podróże i wytyczanie nowych szlaków. Także w literaturze gatunkowej, kryminalnej. Jest autorem powieści „Ostatnia wizyta”, nominowanej do nagrody Złoty Pocisk 2017. Ma w dorobku także „UT”, „Posiadłość w Portovenere”, „Transplantacja” i „Tajemnice tumskiej góry”. 19 września 2018 roku ukazała się jego nowa powieść „Paragraf 148”, w której Zuza Lewandowska, charakterna pani mecenas, stara się wytropić seryjnego morderce, który grasuje po Polsce, ćwiartując swoje kolejne ofiary. Historia inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami. A jak wygląda warsztat pracy Jacka Ostrowskiego? Przekonajcie się sami.

Miejsce pracy: Pokój pisarza znajduje się na poddaszu. Tu wyeksmitowała mnie rodzina.

Styl mojego biurka jest zaprzeczeniem tego, co na nim powstaje. Duży szklany blat w całości pokryty napisami „kocham” w wielu językach opiera się na dwóch drewnianych koziołkach. Z reguły panuje tu kosmiczny bałagan, teraz dla zdjęcia jest na nim porządek. Zawsze wiernie towarzyszą mi: troll, popiersie Homera, alabastrowa świnia i drewniany model dłoni. Troll ma mi przypominać, że w książce zawsze ma się czaić zło. Homer, żebym wciąż trzymał literacki poziom. Świnia, żebym w pewnych opisach postaci, sytuacji nie posunął się za daleko, a palce dłoni układam w zależności od poziomu zadowolenia z powstałego tekstu. Często jest to kciuk wyciągnięty w górę, ale bywa, że mi pokazuje środkowy palec. Wtedy muszę się jeszcze bardziej przyłożyć do pracy. Oczywiście na biurku zdjęć rodziny nie może zabraknąć. Ważny jest też fotel, uwielbiam się na nim bujać.

Tryb pracy: W tym jestem zupełnie nieprzewidywalny. Nieraz piszę kilka dni po kilkanaście godzin, a później przez tydzień nawet nie spojrzę na tekst. Żeby pisać, muszę czuć taką potrzebę. Gdybym sobie narzucił rygory, to odbiłoby się na jakości tekstu. Próbowałem kiedyś tak czynić i wyszło źle, zmarnowany czas, bo tekst był do niczego. Pracuję głównie dniami, wieczorem mój mózg przechodzi w tryb awaryjny.

Jak powstaje książka? Wpada mi do głowy jakiś pomysł, często zupełnie błahy. Zaczynam nad nim się pochylać, rozwijać. W efekcie często okazuje się, że w powieści kończy on jako epizod, ale dał mi ten cenny początek, punkt zaczepienia. Reasumując, nieraz sam jestem zaskoczony, że poszedłem w tym, a nie w innym kierunku. Pod koniec pracy nad książką mam ją całą w głowie i dzięki temu mogę bez problemu ją przebudować. W pisaniu całkowicie zdaję się na swoje odczucia, odrzucam wszelkie schematy, staram się bawić pisaniem.

Aktualny projekt: To jest ściśle tajne przez poufne, ale rąbka tajemnicy uchylę. Niedawno miała premierę moja nowa powieść „Paragraf 148”. Niczym doktor Frankenstein z kilku prawdziwych ludzi, ich osobowości stworzyłem swoją ludzką hybrydę. Podstawowa różnica między tymi postaciami jest taka, że Zuzę Lewandowską czytelnicy powinni pokochać. Wciąż jestem pod wpływem jej uroku osobistego i nie potrafię się z nią po jednej książce rozstać. Reszty możecie się Państwo domyśleć.

Opracowanie: Marcin Waincetel
fot. Jacek Ostrowski dla Booklips.pl

Tagi: , , , , ,

Kategoria: biurka polskich pisarzy