banner ad

Przygody awanturników, romanse i podboje, czyli esencja powieści łotrzykowskich. Od „Żywotu młodzika niepoczciwego” do „Indyjskiej włóczęgi”

12 czerwca 2020


Najczęściej żyli na społecznym marginesie, lawirowali pomiędzy prawem a bezprawiem, przekraczając granice porządku. Bohaterowie powieści łotrzykowskich potrafili bawić XVI-wieczną publikę, jednak i współcześni czytelnicy mogą zdobyć od nich ciekawe informacje. Awanturnicze romanse to niezwykły obraz zapomnianego świata, ale również uniwersalnych prawd.

Hiszpański kontekst – społeczna niesprawiedliwość i rozrywka ku pokrzepieniu

Potężne imperium, którego tereny rozciągały się od Argentyny aż po Zjednoczone Prowincje Niderlandów… Nic dziwnego, że okres w dziejach Hiszpanii, kiedy kraj stanowił część imperium Habsburgów, nazywany jest niekiedy Wiekiem Rozwoju czy Złotym Wiekiem. Jednak przełom XVI i XVII wieku przyniósł ekonomiczny kryzys, kiedy to „kruszy się przeżarte korupcją, pychą i nieróbstwem tak jeszcze niewzruszone przed pół wiekiem imperium (…) rozpada się jego biurokratyczna machina, pustoszeją wsie, których mieszkańcy przekształcają się w hordy żądnych złota i sławy żołdaków oraz konkwistadorów”*. Państwo zmagało się jednak nie tylko z wewnętrznymi problemami, ale również zewnętrznymi zagrożeniami, choćby powstaniem z 1566 roku w Niderlandach Hiszpańskich, które dało początek tak zwanej wojnie osiemdziesięcioletniej (1568-1648). Nic dziwnego, że w międzyczasie król Filip II był zmuszony ogłosić bankructwo.

A jednak, co ciekawe, to właśnie w czasie, gdy dawne imperium chyliło się ku upadkowi, hiszpańska kultura – w tym również literatura – przeżywała swój wielki rozkwit. Był to właśnie Złoty Wiek, gdy powstawały najważniejsze dzieła Cervantesa, a więc „Don Kichote z La Manchy”, jak i słynne dramaty Lopego de Vegi, ale też twórczość Francisca de Queveda, poety, polityka, jednego z głównych przedstawicieli konceptyzmu barokowego. Wtedy też, mniej więcej, w pełni zaczęła się rozwijać literatura łotrzykowska. Za pierwowzór gatunku uważa się anonimowe opowiadanie o wdzięcznym tytule „Łazik z Tormesu”.

Nazywane również romansami pikarejskimi powieści łotrzykowskie koncentrowały się na ukazaniu losów przebiegłych włóczęgów, często oszustów, drobnych złodziejaszków i przestępców, dzięki którym czytelnik mógł poznać świat widziany oczami zwykłego człowieka – grzesznego, niedoskonałego, powodowanego różnymi namiętnościami. Za sprawą pierwszoplanowej narracji można było odnosić wrażenie, że jest to proza w pewnej mierze autobiograficzna, lecz nic bardziej mylnego. Istotą takich historii było ukazanie w krzywym zwierciadle romansów rycerskich znanych już ze średniowiecza. Tym razem jednak centralną postacią nie stawał się prawy, męski, bogobojny i uczciwy rycerz, a walczący o swój własny honor rzezimieszek czy złodziej.

W powieściach łotrzykowskich ważne, a być może nawet najważniejsze, są właśnie elementy satyryczne, dzięki którym autorzy starali się ośmieszać określone normy i wzorce charakterystyczne dla przedstawicieli różnych stanów społecznych. Ostrze krytyki wymierzane było zarówno w gardła kleru, arystokracji, mieszczaństwa, jak też, rzecz jasna, społecznych wyrzutków z nizin. Z tych ostatnich wywodził się chociażby niejaki Pablo, którego literackim ojcem był wspomniany już Francisco de Quevedo.

Francisco de Quevedo (na obrazie przypisywanym Velazquezowi lub Juanowi van der Hamen).

Francisco de Quevedo, czyli twórca „Żywotu młodzika niepoczciwego…”

„Każde niemal zdanie Quevodowskiego tekstu jest kalamburem, zawiera w sobie koncept, jakąś z trudem uchwytną metaforę lub aluzję do czegoś, co będąc bliskie i swojskie dla Hiszpana, nie mówi nic cudzoziemcowi…” – wyznaje w opracowaniu „Żywotu młodzika niepoczciwego imieniem Pablos” Francisca de Queveda tłumaczka dzieła, Kalina Wojciechowska, która faktycznie stanęła przed niemałym wyzwaniem. Przy pomocy swojego pióra hiszpański poeta kreślił wyjątkowe wzory, skomplikowane zdobienia barokowe, w nadzwyczajny sposób bawiąc się formą przekazu. Quevedo należał do szlacheckiej rodziny mocno powiązanej z dworem króla Filipa II. Urodzony w Madrycie artysta, przyjaciel Lopego de Vegi i Cervantesa, był świetnie wykształcony, posiadał charyzmę, a wrodzoną inteligencję potrafił przekuć nie tylko w sukces na polu literackim. Quevedo piastował choćby funkcję sekretarza księcia Osuny, gdy ten sprawował urząd wicekróla Neapolu.

Ceniony poeta, a równocześnie dworski dostojnik cechował się również wyjątkowym temperamentem – wśród artystycznej bohemy krążyła opinia, że szpadą władał w stopniu równym, co i piórem. Quevedo często wpadał zresztą w konflikty artystyczne, żeby przywołać chociażby Luisa de Góngora, któremu poświęcił kąśliwe satyry, wypominając żydowskie pochodzenie czy skłonność do uciech. Jego literaccy adwersarze nie pozostawali mu jednak dłużni, podobnie zresztą jak i hiszpańscy sąsiedzi, którzy pisali na niego liczne donosy. Ten jeden z najważniejszych przedstawicieli barokowej literatury prowadził zresztą dosyć swawolny tryb życia.

Quevedo był człowiekiem kontrastów. Potrafił przejawiać chrześcijańską pokorę, a równocześnie dawał porwać się wrodzonej złośliwości, bywał serdeczny, a jednocześnie drwił w spisywanych przez siebie satyrach. Jeden z francuskich krytyków, mając na uwadze jego dwoistą naturę, napisał, że to „człowiek diabła i człowiek Boga”. Swój niezwykły talent – a przy okazji temperament – udowodnił za sprawą nie tylko satyr, politycznych manifestów, traktatów religijno-moralnych, ale również powieści łotrzykowskiej „Żywot młodzika niepoczciwego”.

Okładka polskiego wydania „Żywotu młodzika niepoczciwego”.

Pablos – hultaj, awanturnik, cwaniak, łotrzyk o wątpliwej renomie, który budzi sympatię

Autor postarał się, aby powstała niezwykle barwna opowieść. Bo stosunkowo szybko dowiadujemy się, że Pablos, główny bohater książki, to syn złodzieja powieszonego na szubienicy i kobiety, którą miejscowi zwykli nazywać wiedźmą i ladacznicą, a w dodatku – bratanek miejskiego kata. Jasne zatem, że taki życiorys nie mógł wróżyć zbyt lekkiej przyszłości. Choć, jak się miało okazać, pełnej przygód.

Pablos, chcąc uciec od swojego gminnego pochodzenia, za wszelką cenę dąży do tego, aby uzyskać tytuł szlachcica. I choć idea jest szczytna, to środki podejmowane przez młodziana wydają się bardzo ryzykowne. Kłamstwa, półprawdy, oszustwa, bójki słowne i na pięści gwarantują co najwyżej połowiczny sukces: przez pewien czas wraz ze swoim przyjacielem mieszkał w internacie, gdzie kształcili się synowie szlachciców. Quevedo sportretował swojego bohatera jako zaradnego i bystrego młodzieńca, z którym trudno nie sympatyzować, choć postać raz po raz lawiruje na granicy prawa, ostatecznie stając się łotrzykiem, członkiem bandy oprychów z Sewilli.

Opowieść Pablosa bywa emocjonująca, dowcipna, zaskakująca, a co najważniejsze – trzyma w napięciu, bo o wszystkim dowiadujemy się z pierwszej ręki. Pablos – a właściwie autor głosem swojego bohatera – niejednokrotnie zwraca się do odbiorcy, aby coś wytłumaczyć, podzielić się uwagą czy poradą. Przykład? Choćby taki: „Jeśli grasz z łotrzykami, czytelniku, wiedz, że w kuchniach i stajniach przekłuwa się szpilką niektóre karty albo zagina tak, by je rozpoznać można (…). Nie chcę odkrywać innych jeszcze arkanów, tyle wystarczy, byś wiedział, że musisz się mieć na baczności, lecz rzecz jasna, iż nieskończenie wiele jest innych jeszcze sztuczek, które przemilczam”. W finale tytułowy łotrzyk wsiada na pokład statku zmierzającego do Ameryki, co miało stanowić treść kontynuacji, którą planował napisać Quevedo. Hiszpański pisarz nigdy nie zrealizował jednak swojego pierwotnego zamiaru. Wyręczyli go w tym przedsięwzięciu dopiero blisko 400 lat później współcześni artyści komiksowi – Alain Ayroles i Juanjo Guarnido – tworząc album „Indyjska włóczęga”.

„Indyjska włóczęga”, czyli komiksowy ciąg dalszy „Żywotu młodzika niepoczciwego”.

Odświeżona klasyka

Jak twierdzą autorzy komiksu, „Żywot młodzika niepoczciwego” to klasyka literatury. „Dla dzieci książki jak ta są zwykle nudne, gdy otrzymują zadanie, aby zapoznać się z nimi w szkole. Ale kiedy później czytasz to, nie będąc przez nikogo do tego zmuszanym, odkrywasz, dlaczego jest klasyką i przetrwało próbę czasu: ponieważ jest uniwersalne i zabawne” – wyjaśnia Alain Ayroles.

„Indyjska włóczęga” była dla autorów sposobem na odkurzenie klasycznej powieści Queveda i pokazanie dalszych losów bohatera w nowoczesnej formie, ale z szacunkiem dla oryginału. Co ważne, komiks można czytać, nie znając książki. Niewykluczone więc, że zadziała obustronna zachęta: odbiorcy „Indyjskiej włóczęgi” sięgną po „Żywot młodzika” i odwrotnie.

Marcin Waincetel
_
Przypisy:
*Ze wstępu autorstwa Piotra Sawickiego do polskiego wydania „Żywotu młodzika niepoczciwego imieniem Pablos”.

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: artykuły