banner ad

Bełkot zboczonego narkomana, albo podróż w głąb zdewastowanego umysłu: o „Nagim lunchu” Williama S. Burroughsa

28 września 2016

nagi-lunch-burroughsa-1
Zawód pisarza jest według Williama S. Burroughsa szczególnie uprzywilejowany. Podczas gdy każdy inny człowiek będzie popadał w złość lub depresję kiedy w jego życiu zdarzy się coś złego, pisarz powinien się w istocie cieszyć ze wszystkich spotykających go dramatów bo, jak mawiał niesławny autor, „będzie mógł o tym napisać”. Im dotkliwsze problemy go dosięgną, tym lepsze i bardziej wstrząsające będą jego kolejne książki. Burroughs przez dziesiątki lat wcielał tę zasadę w życie, maltretując swe ciało najprzeróżniejszymi narkotykami i próbując dzięki temu wznieść swoją świadomość na poziom niedostępny dla szarego, dbającego o zdrowie człowieka.

We wstępie do „Nagiego lunchu” Burroughs pisze w następujący sposób: „Wyzdrowiałem w wieku czterdziestu pięciu lat: ocknąłem się jak ze snu, spokojny i zdrowy na ciele i umyśle, jeśli nie liczyć nadwerężonej wątroby i trupiego wychudzenia, powszechnego u tych, co przeżyli… Większość ocalałych ma bardzo mętne pojęcie, co się z nimi działo. Ja, zdaje się (dokładnie tego nie pamiętam), prowadziłem w delirium szczegółowe notatki, które opublikowałem później pod tytułem ‚Nagi lunch’. Sens tytułu, podsuniętego przez Jacka Kerouaca, pojąłem dopiero niedawno, już po wyzdrowieniu. Znaczy on dokładnie to, co znaczy: NAGI LUNCH ? chwila, gdy siedzący przy stole zastygają nad tym, co mają na widelcach”.

W „Nagim lunchu” i innych książkach Burroughsa nie splątałoby się jednak aż tyle piekielnych wizji, gdyby nie pewne dramatyczne zdarzenie z jego życia. W 1951 roku, kiedy 37-letni pisarz ukrywał się w Meksyku w związku z podejrzeniami o posiadanie marihuany, postanowił podczas jednej z imprez popisać się przed dwójką znajomych ćwiczonym już wcześniej „numerem Wilhelma Tella”. Rozkazał swojej wieloletniej kochance i matce jego syna, Joan Vollmer, postawić na głowie szklankę z niedopitym ginem, a sam chwycił za pistolet i, chcąc strącić szklankę wystrzeloną z broni kulą, pociągnął za spust. Zamiast w szklankę trafił jednak w czoło Joan, uśmiercając ją na miejscu. Burroughs uniknął co prawda osadzenia w więzieniu za nieumyślne pozbawienie życia (spędził w areszcie tylko trzynaście dni), ale to traumatyczne wydarzenie miało zaważyć na całej jego przyszłej twórczości.

nagi-lunch-burroughsa-2

Podczas pobytu w Meksyku powstała pierwsza powieść Burroughsa: „Ćpun” wydany w 1953 roku pod pseudonimem William Lee i będący w znacznej mierze relacją z narkotykowych eksperymentów autora. W tym samym roku Burroughs wybrał się do Tangeru w Maroku i tam stworzył swoje najbardziej znane dzieło, „Nagi lunch”. Aby nadać opowiadanej historii odpowiednio „narkotyczną” formę, pisarz zastosował technikę cut-up, z którą zapoznał go inny oryginalny artysta, Brion Gysin. Zgodnie z zasadami tejże techniki, Burroughs pociął tekst stworzonej powieści na pojedyncze akapity, a następnie poukładał je w innej kolejności i wymieszał z różnymi innymi wątkami. Powstało dzięki temu dzieło prawdziwie psychodeliczne i pełne obsceniczności, po przeczytaniu którego czytelnik mógł czuć się podobnie oszołomiony jak po przedawkowaniu środków odurzających ? i to wcale niekoniecznie lekkich.

Książkowa narracja prowadzi czytelnika po labiryncie wymieszanych ze sobą przeszłych i teraźniejszych wydarzeń z życia Williama Lee, ćpuna próbującego z jak największą dokładnością nakreślić ramy narkotycznego świata, w którym przebywa przez większość czasu, bez względu na to czy fizycznie jest akurat w Stanach Zjednoczonych, Meksyku czy Maroku. Kolejne strony książki przynoszą strzępy informacji na temat głównego bohatera i powodów, dla których tuła się po świecie: dowiadujemy się, że ściga go policja, uczestniczymy w jego spotkaniu z tajemniczym doktorem Benwayem w Meksyku, wkraczamy z nim do fantastycznej krainy zwanej „Interstrefą”, spotykamy dziwaczne istoty zwane mugwumpami, a przy tym wszystkim, autor z detalami prezentuje nam różne sposoby zażywania narkotyków, pozwala nam przyjrzeć się różnym ich odmianom oraz cierpliwie zapoznaje nas z ich wadami i zaletami, a do tego oferuje wgląd w przeróżne techniki seksualne, bywa, że połączone z okaleczaniem partnera lub kanibalizmem.

Tak skrojona historia nie mogła nie wywołać skandalu w pruderyjnych Stanach Zjednoczonych. Burroughs spokojnie tłumaczył jednak, że nie było jego zamiarem stworzenie powieści wyłącznie po to, aby szokować co wrażliwszych czytelników: „Ponieważ ‚Nagi lunch’ traktuje o problemach zdrowia i choroby, jest z konieczności brutalny, obsceniczny i niesmaczny. Chorobie towarzyszą często odrażające objawy, niestrawne dla słabszych żołądków. Niektóre partie książki, określane jako pornograficzne, są w istocie pamfletem przeciwko karze śmierci na kształt ‚A Modest Proposal’ Jonathana Swifta. Mają za zadanie pokazać, że kara śmierci to lubieżny, barbarzyński, niesmaczny anachronizm. Jak zawsze lunch jest nagi. Skoro kraje cywilizowane chcą wrócić do obrzędów druidów, którzy wieszali ofiary w świętych gajach, albo karmić swoich bogów ludzką krwią, niech widzą, co naprawdę jedzą i piją. Niech zobaczą, co się znajduje na końcu długiej gazetowej łyżki”.

nagi-lunch-burroughsa-3

Nie wszyscy dali się jednak autorowi przekonać, twierdząc uparcie, że „Nagi lunch” jest nic nie wartym bełkotem zboczonego narkomana pragnącego zarobić trochę pieniędzy na wydaniu książki. Burroughs miał spore problemy z opublikowaniem swojej powieści: odrzuciło ją kolejno kilku wydawców, którzy dowiedli wcześniej, że nie boją się drukować dzieł kontrowersyjnych. Nie pomogły nawet dobre opinie wygłaszane przez znajomego Burroughsa, uznanego już wówczas poety Allena Ginsberga. Kiedy jednak fragmenty „Nagiego lunchu” pojawiły się w prasie i wywołały gwałtowne protesty (kopie pisma „Big Table No. 1” zostały nawet wstrzymane na poczcie i nie dotarły do prenumeratorów), o książkę upomniało się jedno z wydawnictw, które ją wcześniej odrzuciło ? Olympia Press. W 1959 „Nagi lunch” ukazał się drukiem, a wkrótce po premierze powieści, sąd w Bostonie doprowadził do jej zakazania ze względu na obsceniczność. Wyrok ten uchylono jednak w 1966 roku, po tym, jak wartość literacką dzieła Burroughsa potwierdzili przed sądem m.in. Norman Mailer i Allen Ginsberg. Proces w sprawie obsceniczności „Nagiego lunchu” był przełomowym wydarzeniem w dziejach amerykańskiej cenzury: od tej pory tamtejsze sądy nie zajmowały się już tego typu oskarżeniami wobec dzieł literackich. W 2002 roku ukazało się nowe, pełniejsze wydanie powieści, zawierające wcześniej wycięte fragmenty.

Aż do 1991 roku zgodnie uznawano, że „Nagi lunch” to dzieło nie do sfilmowania. Potem na ekranach pojawiła się dzika, niekonwencjonalna adaptacja powieści w reżyserii Davida Cronenberga i większość krytyków literackich i filmowych musiała przyznać, że kanadyjski twórca dobrze wybrnął z trudnej sytuacji przedstawienia ciągu nie zawsze sensownie ze sobą powiązanych narkotycznych wizji.

nagi-lunch-burroughsa-4

Cronenberg wyszedł z założenia, że skoro powieść Burroughsa i tak zawiera elementy wyjęte z życiorysu pisarza, to warto dodatkowo zmieszać fabułę niesławnej książki z wątkami z paru innych dzieł autora oraz z najbardziej wstrząsającym wydarzeniem w jego biografii ? zastrzeleniem partnerki. Burroughs stwierdził w jednym z wywiadów, że gdyby nie ten straszny wypadek, prawdopodobnie nigdy nie zostałby pisarzem. I o tym właśnie opowiada „Nagi lunch” Cronenberga: o stawaniu się pisarzem po opłaceniu wyboru takiej drogi kariery śmiercią najbliższej osoby. Symboliczna ? i wzruszająca, w każdym razie na tyle, na ile pozwala charakterystyczny chłodny sposób relacjonowania wydarzeń przez reżysera ? staje się tu zwłaszcza ostatnia scena filmu, w której pióro głównego bohatera zamienia się w pistolet. Taki sposób zaadaptowania powieści Burroughsa zakłada jednak, że oglądający film będą zaznajomieni zarówno z książkowym pierwowzorem, jak i z życiorysem autora; dopiero po spełnieniu obu tych warunków można w pełni docenić cronenbergowską próbę przeniesienia na ekran snów i koszmarów ekscentrycznego pisarza.

Filmowa wersja „Nagiego lunchu” to jeden z najdziwaczniejszych filmów dystrybuowanych przez duże studio filmowe (na jego produkcję przeznaczono budżet w wysokości około 18 mln dolarów, a dystrybucją zajmowała się wytwórnia 20th Century Fox), ale wielbiciele powieści i tak będą musieli przyznać, że w porównaniu z przyprawiającym o zawrót głowy chaosem wizji zebranych w książce, ekranizacja sprawia wrażenie znacznie stonowanej. Tak czy inaczej ? jest to spory wyczyn, a Cronenberg z wyraźną satysfakcją udowadnia, że nie boi się przez niemal 2 godziny opowiadać o uzależnieniu od narkotyków, homoseksualizmie, monstrualnych robakach, spragnionych seksu maszynach do pisania i gadającej odbytnicy. W tym szaleństwie świetnie odnajdują się główni aktorzy: Peter Weller grający tępiciela owadów uzależniającego się od rozsypywanej przez siebie trutki (a jednocześnie skrywającego „niebezpieczny” talent pisarski), Judy Davis jako jego znudzona życiem żona (a później także jako jej sobowtór) czy wreszcie Roy Scheider w niewielkiej, ale popisowej roli zafascynowanego egzotycznymi narkotykami lekarza. Widz, który spodziewałby się po „Nagim lunchu” standardowego seansu, będzie narzekał, że film rozpada się na kilka niezrozumiałych i niejasno ze sobą powiązanych epizodów, ale kto zna książkę Burroughsa, ten doceni wysiłek Cronenberga ? który napisał także scenariusz adaptacji ? aby z kotłowaniny pomysłów pisarza wyciągnąć coś, co przynajmniej odrobinę przypomina filmową fabułę.

Bartłomiej Paszylk

Na podstawie materiałów z „Książek zakazanych”. „Nagi lunch” to jedno z wielu dzieł, o którym Bartłomiej Paszylk pisze w swojej książce. Publikacja ta prezentuje obszerny zbiór tytułów, które wywarły znaczący wpływ na rozwój i wizerunek literatury, a których wydania na przestrzeni wieków były zabronione. Przedstawia przyczyny cenzury ? społecznej, obyczajowej, religijnej, politycznej oraz jej skutki. Próbuje też odpowiedzieć na pytanie, czy książka może stanowić zagrożenie.

paszylk-ksiazki-zakazane

Tagi: , , , , , , , , ,

Kategoria: artykuły