banner ad

„Na plaży Chesil” ? ekranizacja powieści Iana McEwana już w kinach!

13 lipca 2018


13 lipca na ekrany polskich kin wchodzi film „Na plaży Chesil” w reżyserii Dominica Cooke’a. Ta intymna opowieść o dwójce młodych ludzi, którzy próbują wyjść poza uwarunkowania i presje społeczne, została nakręcona na podstawie książki Iana McEwana o tym samym tytule. Wznowienie powieści z filmową okładką znajdziecie już w księgarniach.

Latem 1962 roku Edward Mayhew, absolwent historii interesujący się wpływem wielkich ludzi na kształt dziejów i wielbiciel rock’n’rolla, oraz Florence Ponting, córka biznesmena i zdolna skrzypaczka grająca w kwartecie smyczkowym, biorą ślub, po czym wyjeżdżają do małego hotelu w Dorset, aby spędzić tam noc poślubną. Pan młody myśli już jedynie o pierwszym zbliżeniu seksualnym ze swoją ukochaną. Ona jednak zdaje się być przerażona perspektywą cielesnej intymności. Próbuje przygotować się na nieuchronne skonsumowanie małżeństwa, ale nie jest w stanie pokonać barier. Nieumiejętność rozmowy o wspólnych problemach doprowadza do dramatu, którego punkt kulminacyjny rozegra się na pobliskiej plaży Chesil.

„Florence i Edward mają 22 lata, są czarujący, inteligentni i utalentowani. Kochają się mocno nawzajem, ale zdaje się, że urodzili się w złym czasie i miejscu. Anglia w 1962 roku jest staroświecka i sztywna. Rewolucja społeczna i kulturalna lat sześćdziesiątych jeszcze się nie rozpoczęła i, jak większość młodych ludzi wychowanych w surowej powojennej Anglii, nauczeni zostali, by lekceważyć, ignorować i tłumić swe uczucia. To czyni ich emocjonalnie nieprzygotowanymi na noc poślubną, żałośnie nieświadomymi aktu seksualnego i niezdolnymi do podzielenia się swoimi obawami. Rezultaty tego są druzgocące” ? mówi reżyser Dominic Cooke.

Film „Na plaży Chesil” to ekranizacja powieści jednego z największych żyjących pisarzy brytyjskich, Iana McEwana. „We wszystkich swoich dziełach Ian z zadziwiającą dokładnością analizuje ciemniejsze i niewyjaśnione strony naszej natury. Ale równoważy to czułością i współczuciem wobec swoich postaci, które są żywe i złożone. Jego pisarstwo charakteryzuje również wyraźne poczucie miejsca. Według niego miejsce, czas, klasa społeczna, kultura i historia kształtują naszą tożsamość na bardzo głębokim poziomie. To pogląd, który podzielam. Zawsze wierzyłem, że jesteśmy dogłębnie kształtowani przez wartości, które absorbujemy od momentu narodzin. Fascynuje mnie również dociekanie, która część nas jest wrodzona, a która jest uwarunkowana naszym wychowaniem” ? komentuje reżyser.

„Powieściopisarze wielokrotnie odkrywają na nowo, że związek seksualny jest mikrokosmosem wszystkich ludzkich związków. Nieporozumienia w sprawach miłosnych są jak nieporozumienia we wszystkich relacjach międzyludzkich. Rozbieżności między tym, co ludzie myślą, a co mówią, albo obszar ich uczciwości lub to, jak lojalni są wobec siebie lub innych, najlepiej można analizować, gdy twoje pole działania ogranicza się do dwóch osób, dlatego związek miłosny nieuchronnie staje się centralnym tematem tak dużej części literatury. Fascynuje nas bez końca. Jego permutacje są nieskończone. Jeśli uważasz literaturę za eksplorację ludzkiego życia, związek miłosny staje się polem gry, które najlepiej otwiera się na bliskie, intymne i delikatne analizy” ? wyjaśnia Ian McEwan.

Początkowo z propozycją nakręcenia filmu na podstawie powieści „Na plaży Chesil” do autora zgłosił się reżyser Sam Mendes. Ian McEwan miał tylko jedno zastrzeżenie. „Gdy ktoś chce przenieść moje książki na ekran, zazwyczaj siadamy w sali konferencyjnej i zawsze jestem proszony o napisanie adaptacji. Czasami mówię ‚tak’, a czasami ‚nie’, w zależności od tego, co jeszcze aktualnie robię. W tym przypadku byłem absolutnie zdeterminowany, aby zrobić to sam. Nie chciałem, żeby ktoś inny to zepsuł” ? opowiada McEwan.

Pisarz twierdzi, że w pracy nad scenariuszem bardzo pomagało mu myślenie, jak kwestie Florence wypowiadałaby Saoirse Ronan, młoda aktorka, którą poznał na planie adaptacji swojej powieści „Pokuta”. Co ciekawe, w czasie, kiedy tworzył skrypt, miała ona dopiero 16 czy 17 lat, więc nie było szans, żeby wystąpiła w roli Florence. „Ale pisałem go dla niej ? naprawdę pisałem te słowa, myśląc, że to Saoirse je wypowie” ? zapewnia. Tymczasem Sam Mendes dostał kontrakt na dwa filmy z Jamesem Bondem i porzucił plany zekranizowania powieści McEwana. Projekt trafił na kilka lat na półkę, a kiedy producentka Liz Carlton wygrzebała go na nowo i znalazła odpowiedniego reżysera, Saoirse osiągnęła odpowiedni wiek do zagrania w „Na plaży Chesil”. Potwierdziła również swój talent doskonałą rolą w filmie „Brooklyn”, który akurat leciał na ekranach. „Była w nim po prostu idealna” ? wspomina reżyser Dominic Cooke.

Ian McEwan docenił analityczną inteligencję Saoirse i niesamowitą umiejętność ukazania czyjegoś życia wewnętrznego. „Filmy tracą na tym, że nie są w stanie ukazać ci wnętrza czyjejś głowy, a Saoirse, po prostu odwracając się i nic nie mówiąc, jest w stanie zrobić to wszystko. Podczas prób bardzo cieszyłem się z tego, że wycinaliśmy niektóre kwestie, ponieważ ich nie potrzebowaliśmy, gdyż byliśmy w rękach kogoś, kto posiadał doskonałą zdolność przekazywania myśli bohaterki” ? opowiada pisarz.

Saoirse Ronan była z kolei zachwycona kolejną okazją przeniesienia na ekran postaci, która wyszła spod pióra Iana McEwana. „Chętnie grałabym jego bohaterki przynajmniej raz na dziesięć lat ? są przekonujące i złożone” ? mówi. „W dziełach Iana pociąga mnie to, że skupia się on na jednej chwili i na tym, jak może ona na zawsze zmienić czyjeś życie. Obnaża tym delikatną naturę związków między ludźmi, pokazuje, jak bardzo, nieustannie trzeba o nie dbać”.

Znalezienie odpowiedniej osoby, która wcieli się w Edwarda, było znacznie trudniejsze. Jak twierdzą filmowcy, wielu młodych aktorów nie posiada w sobie tego szczególnego rodzaju męskości. „Przesłuchiwaliśmy wielu świetnych aktorów, którzy jednak niekoniecznie mieli odpowiednie wyczucie postaci lub tamtych czasów” ? komentuje Dominic Cooke. Z Billym Howle’em było inaczej. Między nim a Saoirse od razu pojawiła się chemia. „Na dodatek potrafi komunikować myśli między wierszami, więc wiedzieliśmy, że znaleźliśmy naszego Edwarda” ? dodaje reżyser.

Próby z aktorami pomogły McEwanowi udoskonalić scenariusz. Usłyszawszy wypowiedziane kwestie, uświadomił sobie, że mniej znaczy więcej, dlatego wyciął niektóre zdania. „Na plaży Chesil” zbudowany jest na subtelnościach i niedopowiedzeniach, ale są one czytelne dla widza.

Autorem zdjęć do „Na plaży Chesil” jest Sean Bobbit, jeden z czołowych brytyjskich operatorów, znany choćby ze współpracy ze Steve?m McQueenem („Zniewolony. 12 Years a Slave”, „Wstyd”). Bobbittowi zależało, żeby powieść McEwana sfilmować na taśmie 35mm, co umożliwiło wykorzystanie w pełni walorów krajobrazu i aspektu vintage opowiadanej historii: „Mowa o filmie, którego akcja osadzona jest w latach 60.; obraz analogowy był kluczowy, aby oddać charakter epoki”.

„Na plaży Chesil” filmowano na autentycznej plaży Chesil w Dorset, będącej częścią Wybrzeża Jurajskiego ? drugiego w historii obiektu naturalnego w Wielkiej Brytanii umieszczonego na liście światowego dziedzictwa UNESCO. „Nie szukaliśmy długo” ? zapewnia menadżer lokacji, Henry Woolley. „To wyjątkowe miejsce i jest tak ważne dla tej historii, że wiedzieliśmy, że musimy tam kręcić, jeśli to tylko możliwe. Jest ono także bardzo filmowe ? i równie trudno dostępne. Jest oddzielone od stałego lądu zalewem i ma długość około piętnastu kilometrów”.

Plaża Chesil (słowo chesil pochodzi ze staroangielskiego słowa oznaczającego kamyk nadmorski) to obiekt chroniony, ekipa musiała więc być niezwykle uważna, żeby zminimalizować szkody spowodowane swoją obecnością w trakcie zdjęć i po nich. „Staraliśmy się maksymalnie wykorzystać nasz czas na miejscu i sprawić, żeby lokacja wyglądała tak filmowo, jak to możliwe. Zdecydowaliśmy, że chcemy tam nakręcić ujęcia z żurawia, co oznaczało w efekcie przewiezienie go w częściach małymi łódkami!”.

Saoirse Ronan wyniosła z filmu wyraziste wspomnienia plaży Chesil: „Strasznie ciężko się po niej chodzi! Ale jest wyjątkowo piękna. Ian mistrzowsko wybrał miejsce akcji swojej powieści. Fizyczność, stosunek plaży do lądu i wody są tam tak specyficzne. Koniec końców to pas ziemi, który wystaje z wody i jest na swój sposób odseparowany. Żeby się tam dostać, musieliśmy popłynąć łodzią. Poza tym strasznie wiało! Ale możliwość kręcenia w autentycznym miejscu akcji powieści była bardzo pomocna”.

Billy Howle również był zafascynowany plażą Chesil: „Jest coś w tej linii brzegowej. Wydaje się nietknięta przez ludzi. To miejsce jest najbliżej czegoś w stu procentach naturalnego. Ta plaża może być równie gwałtowna, co spokojna. Ale nawet w tym pogodnym bezruchu jest coś niepokojącego. Myślę, że to doskonale opisuje również ludzką naturę. Nawet w spokoju jest coś kłopotliwego ? zupełnie jak u człowieka”.

Choć film rozgrywa się w konkretnym miejscu i czasie, to opowiedziana w nim historia ma bardzo uniwersalny charakter. „Po pokazach filmu na całym świecie z zachwytem zauważyłem, że ludzie z bardzo różnych kultur identyfikują się z sytuacją Florence i Edwarda. Niepokój związany z fizyczną intymnością jest czymś, co wiele osób prywatnie odczuwa niezależnie od pochodzenia i kultury. Chociaż żyjemy w innej epoce niż Edward i Florence, niestety oczekiwania, jakie młodzi ludzie mają na temat wspólnego pożycia seksualnego, głównie z uwagi na centralne znaczenie Internetu w ich życiu, są ogromne i nierealne jak zawsze” ? mówi reżyser.

Ekranizację „Na plaży Chesil” możecie już oglądać w kinach. Poniżej prezentujemy zwiastun filmu:

Wznowienie książki Iana McEwana w filmowej okładce już w księgarniach nakładem wydawnictwa Albatros:

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: film