banner ad

„Klub włóczykijów” – ekranizacja kultowej powieści Edmunda Niziurskiego 18 września w kinach

9 września 2015

Klub-Wloczykijow-film-1
18 września na ekrany kin wejdzie ekranizacja kultowej powieści Edmunda Niziurskiego „Klub włóczykijów”. Twórca filmu, scenarzysta i reżyser Tomasz Szafrański, przyznaje, że sam wychował się na powieściach i opowiadaniach Niziurskiego i to jemu poświęcił swój film.

„Klub włóczykijów” to opowieść o dwóch chłopcach, Kornelu (Dziduch) i Maksie (Wróblewski), którzy spędzają wakacje przed ekranem komputera i nie myślą o powrocie do nudnego realu. Wszystko zmienia nagła wizyta czarnej owcy rodziny, wuja Dionizego (Kalus). Nieobliczalny krewny wyciąga chłopców do prawdziwego świata, pełnego nieoczekiwanych wydarzeń i niezwykłych postaci. Pod ich przewodnictwem Klub włóczykijów wyrusza w podróż, której celem jest odnalezienie skarbu ukrytego przed laty przez pradziadka Kornela. Sprawy komplikują się, gdy na drogocenny trop wpadają również przebiegli bandyci ? doktor Kadryll (Karolak) i jego niezdarny pomocnik Wieńczysław Nieszczególny (Mecwaldowski). Rozpoczyna się, pełen komicznych pomyłek i zaskakujących zwrotów akcji, wyścig z czasem.

Wprawdzie reżyser i scenarzysta Tomasz Szafrański zalicza się do wielbicieli prozy Edmunda Niziurskiego, jak przyznaje, impulsem do realizacji filmu było co innego: „Podczas pracy nad serialem ‚Do dzwonka’, na zamówienie Disney Channel, przekonałem się, jak wielką przygodą jest praca z młodymi aktorami. Mają w sobie wielką otwartość i energię, która się udziela. I odwagę, bo nieraz ważyli się na rzeczy, do których trudno by było namówić doświadczonych aktorów. Pomyślałem, że warto tego typu doświadczenie kontynuować, chociaż nie myślałem, że będę realizować filmy przeznaczone dla młodych widzów. Sięgnąłem na półkę z ulubionymi książkami. Byłem fanem Marka Twaina, Wiecha i właśnie Niziurskiego. Przed laty nie było wakacji, żebym nie przeczytał po raz kolejny ‚Klubu włóczykijów’. Początkowo miałem pomysł, by zająć się opowiadaniem ‚Jutro klasówka’, ale pomyślałem, że choć to bardzo zabawny tekst, to jednak realia zbyt się zmieniły. Wobec czego ostatecznie postanowiłem zaczerpnąć inspirację raczej z bardziej uniwersalnego ‚Klubu włóczykijów’. Praca nad tekstem nie okazała się łatwa i ostatecznie od pomysłu do realizacji upłynęły cztery lata”.

Klub-Wloczykijow-film-2

Szafrański zdecydował, że akcja nie będzie się rozgrywać w latach 70., lecz raczej współcześnie. To „raczej” oznacza, że może to być XXI wiek, ale mogą lata 80. wieku ubiegłego, o czym świadczą niektóre realia i na przykład modele samochodów, ze skodą na czele. Wiązało się to z konceptem, by film stał się rodzajem dyskretnego hołdu dla amerykańskiego Kina Nowej Przygody, które reżyser ? i wielu ludzi zbliżonych do niego pokoleniowo ? wspomina dziś z wielkim sentymentem. Nie brak w filmie bezpośrednich nawiązań do amerykańskiej klasyki z tamtego kręgu, co uważni widzowie z pewnością dostrzegą i usłyszą (ponieważ ścieżka dźwiękowa jest rodzajem dyskretnego hołdu dla ówczesnego kina). Są też i odniesienia do twórczości Niziurskiego, choćby do „Sposobu na Alcybiadesa”, a w pokoju jednego z bohaterów można wypatrzyć pewien filmowy plakat. Założeniem twórcy było, by na film poszły nastolatki z rodzicami i „młodszymi dziadkami” i by wszyscy doskonale się bawili, rozpoznając klimat i cytaty z kina z dość odległej już epoki, które to kino ciągle jednak jest dobrze pamiętane, także dzięki telewizyjnym wznowieniom. „Sposób ustawienia kamery, prowadzenia akcji, kadrowanie ? wszystko to świadomie nawiązuje do rozwiązań spielbergowskich. Jest w tym nutka nostalgii, której się zupełnie nie wstydzę” ? mówił twórca.

Sporą trudnością było stworzenie czytelnej struktury opowiadania. „Niziurski, jak każdy dobry pisarz, prowadzi wiele pomysłowych gier z czytelnikami na płaszczyźnie czysto literackiej, co trudno oddać na ekranie, choć powieść ma przecież pełną perypetii akcję. Zrozumiałem, że dynamiki postaciom bohaterów dodaje kluczowa postać korepetytorki Joanny, która niejako prowokuje splątane relacje różnych osób. Gdy w pełni to pojąłem, pisanie stało się znacznie łatwiejsze” ? wyjaśniał reżyser.

Castingi trwały długo ? aż trzy lata, ponieważ twórcy filmu byli zdania, że perfekcyjne obsadzenie wszystkich bez wyjątku ról jest warunkiem sukcesu. Długo poszukiwano stryja Dionizego, który miał przypominać ? także fizycznie ? tego z powieści. Wreszcie zdecydowano się na Bogdana Kalusa. Był to zdaniem reżysera strzał w dziesiątkę: „Dionizy to potężny facet. Zrezygnowaliśmy tylko z wąsów, bo Bogdan wygląda w nich… nietwarzowo. Poświęcił się i przytył jakieś piętnaście kilo. I po prostu stał się Dionizym”.

Klub-Wloczykijow-film-3

Początkowo rolę przestępcy, doktora Kadrylla, miał zagrać Zbigniew Zamachowski. „Bardzo lubię u niego rodzaj nerwowości, niepokojącej energii, która wspaniale wypada na ekranie, przez co grane przez niego postaci wydają się nieprzewidywalne. Ale przygotowania się przedłużały i nie byliśmy już w stanie zgrać terminów, tym bardziej że Zbyszek musiał przejść operację nogi. Wtedy pojawiła się myśl, że może zastąpiłby go Tomasz Karolak” ? tłumaczył Szafrański.

Reżyser, po wymuszonej okolicznościami rezygnacji Zamachowskiego, chciał, by jego następca zagrał Kadrylla zupełnie inaczej. „Tomek bardzo ucieszył się z naszej propozycji, bo bardzo podobał mu się ‚Diabeł’ i chciał ze mną pracować. W dodatku też jest wielbicielem Niziurskiego, więc czuje klimat przygody i specyficznego humoru. A w dodatku, podobnie jak i ja, tęskni za kinem młodzieżowym w klimacie dawnych polskich produkcji, jak choćby ‚Stawiam na Tolka Banana’. Mieliśmy więc nadzieję wskrzesić te dobre tradycje. Powiedziałem mu tylko: Nie chcę mieć w swoim filmie Karolaka, który gra Tomka Karolaka. Zagraj to całkiem inaczej. I zagrał. Chcieliśmy, żeby ta postać była trochę w stylu Kwinty z ‚Vabanku’ czy oszustów z ‚Żądła’, żeby czuło się, iż on bardziej jest, niż gra”.

Z Kadryllem miał ? także fizycznie ? kontrastować Nieszczególny, chudzielec o końskiej twarzy. Do tej roli wybrano Wojtka Mecwaldowskiego. Instynkt Szafrańskiego zadziałał równie skutecznie przy poszukiwaniu odtwórczyni roli Joanny. Podobnie jak i innych młodych aktorów, szukano jej długo, w kółkach teatralnych i domach kultury. Wybór padł na Kamilę Bujalską. Tylko Karol Osentowski oraz Piotr Janusz zostali zatrudnieni bez castingu ? Szafrański docenił ich talent podczas pracy przy serialu „Do dzwonka”.

Klub-Wloczykijow-film-4

Scenariusz książki oparty jest na motywach książki „Klub włóczykijów, czyli trzynaście przygód wujka Dionizego”. Według wielu znanych i uznanych ludzi pióra, Edmund Niziurski (1925 – 2013) nie był jedynie wyróżniającym się pisarzem dla młodzieży, lecz po prostu pisarzem doskonałym, wręcz wybitnym. Tej opinii nie kryje niejeden twórca „dorosłej” literatury. Jerzy Pilch potrafił z pamięci recytować fragmenty jego utworów, pokornie zabiegał też o autograf mistrza. Krzysztof Varga powraca do książek Niziurskiego w swych felietonach, wygłosił również pełną autentycznego podziwu mowę na pogrzebie autora „Sposobu na Alcybiadesa”. Dramaturg i scenarzysta Wojciech Tomczyk wielokrotnie podkreślał rażącą siłę dialogów u Niziurskiego.

Wzorem dla młodego Niziurskiego był, u zarania jego kariery literackiej, Kornel Makuszyński, w którego powieściach doskonale widoczne były inspiracje „dorosłymi” klasykami ? Mrożkiem, Gombrowiczem i (jak twierdził Pilch) Witkacym. Niezwykła inwencja językowa pisarza do dziś budzi podziw wielu jego kolegów po piórze.

Na czym polegała wyjątkowość Niziurskiego? Według Vargi, opisywał on „łobuzów”, młodych chłopaków, takimi jacy byli, niemal bez dydaktycznych zapędów. Krytyk Piotr Bratkowski dostrzegał w jego książkach ? delikatnie tylko kamuflowane ? wezwanie do buntu. Wszyscy czytelnicy prozy Niziurskiego doceniali jego nasycone absurdem poczucie humoru, nieco groteskowe ukazywanie PRL-owskich realiów i zręcznie stylizowane, mieszające potoczność i wyrafinowany dowcip, dialogi. Ale fenomen Niziurskiego polega może przede wszystkim na tym, że stworzył on w swych najlepszych utworach całkiem osobny świat, pokazany z punktu widzenia outsiderów ? dojrzewających chłopców nie zawsze akceptowanych przez otoczenie, kolegów i szkołę.

Świat powieści Niziurskiego jest na poły fantastyczny, może nawet nieco groźny; wyobraźnia często triumfuje tu nad codziennością, jednocześnie się nią żywiąc. To świat zawieszony w swoistym bezczasie, a jednak przekonujący i konkretny, choć dyskretnie wyidealizowany (nikt tu nie przeklina, a zło jest najczęściej nieco burleskowe). Konflikty mają mimo to swoją ostrość, a puenta (jak chociażby w „Siódmym wtajemniczeniu”, 1969) niesie gorzki posmak przeczuwanej dojrzałości. Dobrym przykładem zwycięstwa metody Niziurskiego był „Sposób na Alcybiadesa” (1964), rzecz o uczniach usiłujących przechytrzyć tytułowym „sposobem” swego historyka i niespodziewanie dla siebie zdobywających wiedzę. Jak wspominał pisarz, czerpał tu wprost z własnych przeżyć szkolnych z końca lat 30., oddając przy tym jednocześnie realia czasów gomułkowskich. Przestrzeń jego wartkiej opowieści jest zatem umowna, a przy tym uwodzicielsko konkretna. Łagodząc brutalność życia szkolnego, Niziurski nie ukrywał jej całkowicie i śmiało dawał swym bohaterom prawo do poszukiwań i samookreślenia, co w ówczesnej literaturze dla dzieci i młodzieży nie było wcale częste.

Klub-Wloczykijow-film-5

„Niewiarygodne przygody Marka Piegusa” (1959) są jeszcze jednym przykładem doskonałego stopienia nienachalnej, acz przenikliwej społecznej satyry z bystrymi obserwacjami psychologicznymi. U Niziurskiego postaci są z reguły barwnie i wyraziście zindywidualizowane, a pisarz nie boi się efektów wręcz groteskowych oraz zręcznego pastiszu, zwłaszcza konwencji kryminału. Operetkowi, lecz budzący nieunikniony uśmiech przestępcy Wieńczysław Nieszczególny i doktor Bogumił Kadryll mają wdzięk wodewilowy, a jednocześnie możemy uwierzyć w jakieś (niezbyt wielkie) zagrożenie z ich strony. Natomiast postać wiecznego, wielce sympatycznego pechowca Marka rodzi natychmiast silną czytelniczą identyfikację.

W osadzonym w śląskich realiach „Siódmym wtajemniczeniu” (1969) Niziurski z sukcesem wykorzystał narrację szkatułkową, która prowadzi do końcowej deziluzji. Świat wielkiej chłopackiej przygody okazuje się teatrem, grą. Oczywiście, pisarz czerpał z obiegowych wówczas schematów fabularnych, lecz śmiało naginał je do swych potrzeb. Poruszył temat pierwszej wielkiej erotycznej fascynacji w „Adelo, zrozum mnie!” (1977), nakreślił liryczno-ironiczny portret aspirującego artysty w „Osobliwych przypadkach Cymeona Maksymalnego” (1975), nawiązując zręcznie do dokonań literatury i kina autotematycznego. Często rozgrywał swe powieści w scenerii regionu kieleckiego, który dobrze znał, ale słynne Odrzywoły czy Niekłaj stanowiły osobny ląd. Przez długie lata nie nużył powtarzalnością fabularnej formuły i ideologicznymi podtekstami, jak twórca Pana Samochodzika Zbigniew Nienacki, nie bywał też zbytnio prostoduszny jak Adam Bahdaj.

Czy jednak kino potrafiło znaleźć właściwy klucz do jego twórczości? Przychodziło to z trudem i w pełni udało się właściwie tylko raz w przypadku serialu „Przygody Marka Piegusa” (1966). Wcześniej i później nie było niestety aż tak dobrze. Szafrański ma nadzieję, że jego ekranizacja sprosta wyzwaniu. „Mam nadzieję, że stworzyliśmy film zabawny i naprawdę uniwersalny. Chodzi nie tylko o przygody, ale także i o to, że przeżywając je, bohaterowie zbliżają się do siebie, nabierają do siebie zaufania” ? podsumowywał reżyser.

Poniżej możecie zobaczyć zwiastun „Klubu włóczykijów”:

fot. Domino Film

Tagi: , , , ,

Kategoria: film