banner ad

„Granica” ? niezwykła adaptacja opowiadania Johna Ajvide Lindqvista

22 lutego 2019


Debiutujący właśnie na ekranach polskich kin film „Granica” w reżyserii Alego Abbasiego to porywająca adaptacja opowiadania pod tym samym tytułem, pochodzącego ze zbioru „Pappersväggar” („Papierowe ściany”) autorstwa Johna Ajvide Lindqvista, szwedzkiego mistrza literatury grozy, autora bestsellerowej powieści „Wpuść mnie”, na podstawie której powstał słynny horror „Pozwól mi wejść”. „Granica” była szwedzkim kandydatem do Oscara 2019 w kategorii „Najlepszy film nieanglojęzyczny”.

Historia koncentruje się na losach szwedzkiej celniczki Tiny, która posiada niesamowity zmysł powonienia. Jest w stanie wywąchać poczucie winy lub wstyd u kogoś, kto skrywa jakiś sekret. Kiedy pewnego razu obok niej przechodzi podejrzany włóczęga o imieniu Vore, jej umiejętności po raz pierwszy zawodzą. Tina wyczuwa, że ??Vore ukrywa coś, czego ona nie może zidentyfikować. Co gorsza, czuje do niego dziwny pociąg. Pewne szczególne cechy obojga bohaterów od razu rzucają się w oczy. Między tą dwójką rozwija się szczególna więź. W końcu Vore odkrywa przed Tiną swoją prawdziwą tożsamość. Mówi, że podobnie jak ona nie należy do tego świata. Okazuje się, że całe jej istnienie było jednym wielkim kłamstwem. Teraz Tina musi wybierać: żyć dalej w kłamstwie lub przyjąć rewelacje, które usłyszała do Vore’a. Mianowicie, że oboje są trollami.

Trolle od wieków są mocno zakorzenione w kulturze skandynawskiej. Pierwsze wzmianki o tych mistycznych istotach pojawiają się już w XIII wieku w „Eddzie” islandzkiego poety Snorri Sturlusona. Norwegowie znają je dzięki baśniom spisywanym przez Petera Christena Asbj?rnsena i J?rgena Moego, Duńczycy za sprawą opowiadań Hansa Christiana Andersena, a Szwedzi ? dzięki twórczości chociażby Selmy Lagerlöf. Przez lata trolle przybierały różne wcielenia, a samym mianem „troll” określano cały wachlarz postaci, od czarownic po mściwe wielogłowe potwory ? nawet stare dobre Muminki (szw. mumintroll) są w oryginale nazwane trollami!

Potencjał odpychających stworów symbolizujących inność i wyobcowanie jest obecnie chętnie wykorzystywany ? w norweskim paradokumencie „Łowca trolli” grupa studentów bada sprawę podejrzanych morderstw na niedźwiedziach i podąża śladami łowcy trolli. W świetnym szwedzkim serialu z 2015 roku „Las zaginionych” (szw. „Jordskott”) przeniesione na współczesny grunt elementy skandynawskich wierzeń ludowych stanowią część niepokojącej i mrocznej rzeczywistości miasteczka Silverhöjd, w którym dochodzi do serii tajemniczych zbrodni. Ale są też historie, które z dobrodziejstwa mitologii nordyckiej czerpią w bardziej subtelny sposób, zręcznie dekonstruując stereotypy wokół odpychających, zdeformowanych baśniowych postaci. Jedną z nich jest właśnie „Granica”, w której „Inny” umieszczony zostaje w naszej codziennej rzeczywistości, wytykając nam samym wiele przywar. Bo co, jeśli takich trolli jest wokół nas (a może w nas?) więcej, niż nam się tak naprawdę wydaje? I czy zawsze musi to oznaczać coś złego?

„Granica” to osobliwy film wymykający się gatunkowym konwencjom. „Zamiast nadawania gatunkowych etykiet, powiedziałbym po prostu, że jest to bardzo europejski film. Wersja japońska lub amerykańska prawdopodobnie wyglądałaby inaczej” ? mówi reżyser Ali Abbasi. „Moje korzenie tkwią w literaturze (zanim chwycił za kamerę, Abbasi pisał krótkie opowiadania dla rozmaitych irańskich magazynów ? przyp. red.), a mój mózg wciąż działa podobnie jak u pisarza. A przynajmniej tak nauczyłem się opowiadać historie. Minęło trochę czasu, zanim zainteresowałem się filmami, ponieważ kiedy byłem młodszy wychodziłem z trochę aroganckiego założenia, że filmy są tylko dla ‚mas'”. Tak było do czasu, aż odkrył swoich ulubieńców: Luisa Bu?uela, Chantal Ackerman i Federica Felliniego.

Film „Granica” oparto na motywach opowiadania Johna Ajvide Lindqvista. „Po raz pierwszy zetknąłem się z jego twórczością, oglądając film ‚Pozwól mi wejść’, a potem przeczytałem książkę. To było prawdziwe odkrycie, coś nowego. Skandynawski realizm gatunkowy, który był powiewem świeżego powietrza w szwedzkim kinie. Przyznaję, że Szwecja była ostatnim miejscem, w którym spodziewałem się ujrzeć innowacyjny film gatunkowy. Dlatego tak wielką niespodzianką było dla mnie odkrycie twórczości Johna Ajvide Lindqvista. W jego pisarstwie uwielbiam między innymi to, że jest na tym samym poziomie, co jego publiczność. Nie jest to sztuka wysoka i nie trzeba być dobrze obeznanym w literaturze, aby to docenić. Jednocześnie nie jest to wyłącznie typowa proza popularna, ma w sobie specjalny nerw, ale ukryty” ? opowiada Ali Abbasi.

John Ajvide Lindqvist tak tłumaczy swoje przywiązanie do realizmu: „Cóż, tak naprawdę nikt nie jest zainteresowany historią o zmutowanych wampirach na statku kosmicznym, prawda? Z uwagi na to, że w moich opowieściach występują ekstremalne lub nadprzyrodzone elementy, staram się, aby wszystko inne było jak najbardziej wiarygodne i bliskie rzeczywistości. Potem przemycam te nadprzyrodzone elementy po trochu, aż czytelnik lub widz zaczyna akceptować stworzenia, których nigdy nie spotkał w normalnym życiu, a nawet im kibicować”.

Po „Wpuść mnie” Ali Abbasi sięgnął po kolejne książki Lindqvista i tym sposobem w końcu trafił na opowiadanie „Granica” ze zbioru „Papierowe ściany”. „Po przeczytaniu wiedziałem, że coś w nim jest. Chociaż początkowo sądziłem, że może być trudne do przeniesienia na ekran, ponieważ cała historia rozgrywa się w głowie Tiny, a my czytamy jej wpisy w pamiętniku. Odbieramy ją jako bierną obserwatorkę wydarzeń. Nawet wydawca to zauważył i zaczął proponować mi inne opowiadania, które mogłyby lepiej nadawać się do sfilmowania. Ale byłem przekonany, że to właśnie w ‚Granicy’ jest coś większego, co da możliwość stworzenia filmu w tym samym duchu, co ‚Pozwól mi wejść'” ? komentuje reżyser.

„Granica” to zaledwie 50-stronicowe opowiadanie, podczas gdy powieść „Wpuść mnie” liczyła sobie około 350 stron. Naturalne więc, że trzeba było dopisać dużo więcej oryginalnej historii. Jak mówi Abbasi, pracując nad scenariuszem wspólnie z Johnem Ajvide Lindqvistem, a potem nad drugą wersją skryptu z Isabellą Eklöf, starał się dodać filmowi więcej mrocznego tła. Stąd też wziął się cały wątek ze śledztwem kryminalnym. Pewnego dnia, przeglądając rzeczy jednego z pasażerów na przejściu granicznym Tina odkrywa kartę pamięci pełną pornografii dziecięcej. Szef prosi bohaterkę o pomoc w dochodzeniu, które pozwoli ująć pedofilów odpowiedzialnych za nakręcenie materiału.

W postać Tiny wcieliła się znakomita szwedzka aktorka Eva Melander, gwiazda serialu kryminalnego „Rebecka Martinsson”, znana polskim widzom z kinowych thrillerów „Stado” i „Hipnotyzer”. Partneruje jej fiński aktor Eero Milonoff, którego mogliśmy oglądać w takich produkcjach, jak „Muzyka popularna z Vittuli”, „Dom mrocznych motyli” czy „Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia”.

Ekranizacja opowiadania Lindqvista jest bardzo zmysłowa, poetycka, a jednocześnie surowa. Ta wyjątkowa mieszanka przypadła do gustu nie tylko krytykom (przynosząc filmowi liczne nagrody i nominacje), ale też samemu pisarzowi. „Najbardziej irytujące jest oglądanie filmu po raz pierwszy, kiedy jeszcze nie wiem, czy go pokocham, czy po prostu będę musiał być uprzejmy. W tym przypadku nie stanowiło to problemu. Po piętnastu minutach oglądania w domu wstępnie zmontowanego materiału zatrzymałem film i wyszedłem, żeby zapalić papierosa i się uspokoić, ponieważ byłem taki szczęśliwy. Znowu miałem farta” ? komentuje Lindqvist.

Poniżej możecie zobaczyć zwiastun filmu „Granica”:

Plakat promujący film „Granica” na motywach opowiadania Johna Ajvide Lindqvista:

[am]

Tagi: , , ,

Kategoria: film