banner ad

Dokument „Beksińscy. Album wideofoniczny” ? opowieść o skomplikowanej relacji ojca z synem na podstawie książki Magdaleny Grzebałkowskiej

10 listopada 2017


W piątek 10 listopada do kin studyjnych w Polsce wchodzi pełnometrażowy film dokumentalny „Beksińscy. Album wideofoniczny” opowiadający o wybitnym polski malarzu Zdzisławie Beksińskim i jego skomplikowanej relacji z synem Tomkiem, niezwykle popularnym dziennikarzem muzycznym, cierpiącym na depresję i podejmującym wielokrotnie próby samobójcze. Wstrząsający, dokumentalny dramat rodzinny został precyzyjnie zrekonstruowany na podstawie prywatnych, nigdy wcześniej w takiej formie niepublikowanych, dźwiękowych, filmowych i fotograficznych materiałów z archiwum Beksińskich. Scenariusz oparto na bestsellerowej biografii Magdaleny Grzebałkowskiej pt. „Beksińscy. Portret podwójny”.

Pod koniec lat 60. fascynująca, transgresyjna sztuka Zdzisława Beksińskiego wkroczyła na salony. Artysta szybko stał się znany. Wyjechał z prowincjonalnego rodzinnego Sanoka do stolicy ? Warszawy. Otoczony tajemniczą, mroczną aurą ekscentryk stronił od ludzi. Niechętnie pojawiał się publicznie, nie udzielał wywiadów. Wolał nie niepokojony tworzyć w domowym zaciszu. Jego pracownia mieściła się w niewielkim mieszkaniu na warszawskim blokowisku. Uwielbiał muzykę, filmy i wszelkie nowinki techniczne. Pasję dzielił z synem. W latach 80. Tomek szturmem podbił serca słuchaczy Polskiego Radia audycją „Romantycy muzyki rockowej”. Niezwykła muzyka i charyzma prowadzącego sprawiły, że jego programy zyskały status „kultowych”. Publiczne sukcesy ojca i syna skutecznie kamuflowały rozgrywający się pomiędzy nimi dramat. O Beksińskich zrobiło się głośno po samobójstwie Tomka w wigilię świąt Bożego Narodzenia 1999 roku. Zdzisław został brutalnie zamordowany we własnym mieszkaniu kilka lat później. Szukający sensacji dziennikarze zaczęli wówczas pisać o rodzinnej klątwie, przez lata awizowanej w ukazujących cierpienie, rozpad i śmierć obrazach ojca oraz depresyjnych audycjach syna. „To żenująca bzdura” ? ocenia Marcin Borchardt, scenarzysta i reżyser dokumentu „Beksińscy. Album wideofoniczny”.

Przez niemal pół wieku Zdzisław Beksiński dokumentował całkowicie prozaiczne, codzienne życie swojej najbliższej rodziny. Robił to w rozmaitej formie ? pisał listy, fotografował, prowadził dziennik foniczny, kręcił amatorskie filmy. Ten szalenie osobisty, pozbawiony jakichkolwiek znamion autokreacji, rodzinny pamiętnik robi szokujące wrażenie. Dotyka bowiem tego, co w filmie dokumentalnym najcenniejsze, co najbardziej widzów fascynuje i pociąga. To wkroczenie na teren intymnego, niedostępnego, dokonanego. Autentyk, który w żaden inny sposób niemożliwy jest do osiągnięcia.

Prawdziwy wizerunek Zdzisława, podobnie zresztą jak Tomasza, przez długie lata stał w całkowitej opozycji do społecznych ? obiegowych ? wyobrażeń na ich temat. Listy, taśmy, filmy ukazują złożone relacje łączące rodzinę. Silny, na swój sposób kochający Zdzisław nigdy syna nie uderzył, ale też nie przytulił. Wolał być najlepszym kumplem niż ojcem. Tomek ? nadwrażliwiec szukający romantycznej miłości, był twórcą wyimaginowanych wewnętrznych światów, które w zderzeniu z rzeczywistością raz za razem rozpadały się jak domek z kart. Rozczarowany i zrozpaczony ? w śmierci szukał ucieczki przed życiem.

„Zdzisław Beksiński jako niezwykle inteligentny i racjonalny człowiek, doskonale zdawał sobie sprawę, że jego relacje z życia prywatnego, które pozostawił w spadku sanockiemu muzeum w formie tysięcy stron dziennika, niezliczonych fotografii i wielu godzin zapisów dźwiękowych i filmowych, kiedyś ktoś gdzieś opublikuje. Wielokrotnie oglądał te materiały, pokazywał znajomym, niektóre zniszczył, większość zostawił” ? mówi Marcin Borchardt, tłumacząc tym samym, dlaczego nie powinniśmy odczuwać moralnych oporów, zapoznając się z tymi prywatnymi zapiskami.

Tragedia Beksińskich to przede wszystkim szalenie uniwersalna i ponadczasowa opowieść o skomplikowanej relacji ojca z synem. „Moim celem od samego początku pracy nad filmem było stawianie pytań, a nie formułowanie odpowiedzi. Przedstawiam losy rodziny na przestrzeni niemal pół wieku, to próba rekonstrukcji zdarzeń, które doprowadziły do tragedii. Zastanawiam się jakie są jej źródła i dlaczego do tego doszło, ale w tej smutnej historii nic nie jest dla mnie ani proste, ani oczywiste. Nie chcę nikomu narzucać jakiejkolwiek egzegezy. Przeciwnie, zależy mi na tym, by po projekcji widz ? choćby przez chwilę ? sam się nad tym zadumał” ? komentuje Borchardt.

Dokument „Beksińscy. Album wideofoniczny” powstał w oparciu o bestsellerową biografię autorstwa Magdaleny Grzebałkowskiej, opublikowaną w 2014 roku przez wydawnictwo Znak. „Trzy lata temu jadąc nocą samochodem usłyszałem w radiu TOK FM rozmowę z Magdą Grzebałkowską na temat jej wydanej właśnie książki ‚Beksińscy. Portret podwójny’. Po lekturze byłem absolutnie zachwycony. Nie miałem wątpliwości, że to jest temat na film dokumentalny” ? opowiada reżyser.

Poniżej możecie zobaczyć zwiastun filmu dokumentalnego „Beksińscy. Album wideofoniczny”, który wchodzi do kin 10 listopada:

Tagi: , , , , ,

Kategoria: film